RSS
 

AAAA psik!!! Jak pozbyć się kataru u małego dziecka….

15 sty

Ogromnie ucieszyła mnie wiadomość, że Ala dostała się do przedszkola. Naiwnie sądziłam, że żadne choróbska nas nie dopadną bo przecież przez całe swoje 3 lata była okazem zdrowia- żadnego katarku, żadnego kaszelku…ach jakie to były piękne lata.

Już pierwsze dni w przedszkolu pokazały nam czym jest nigdy nie kończący się katar. Co córkę podleczyłam, zaraz znowu wracała z jeszcze większym katarem. Pomyślałam dość – czas zacząć walkę bo wbrew powiedzeniu katar leczony czy nie trwa 7 dni – trwa o wiele, wiele dłużej i niesie za sobą poważne konsekwencje, jak np. u nas zapalenie oskrzeli.

Z katarem można walczyć na dwa sposoby:

- leczyć domowymi sposobami tj. czosnek, herbatka malinowa itp. lub środkami farmakologicznymi

- odciągać katar by nie zalegał w nosku i nie sprzyjał warunków do namnażania się bakterii.

Zastosowałam opcję drugą – postanowiłam pozbyć się kataru wyciągając go z miejsca, które lubi najbardziej – małego  noska. Jako, że nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z żadnymi akcesoriami wybrałam się na zakupy.

Pierwszy gadżet w koszyku to zwykła, popularna gruszka – kupiłam dwie jedna cała niebieska z Canpolu, druga z Babydream. Produkty polecane dla dzieci od wieku 0+. Obie nie zdały egzaminu.

Zalety tych produktów:                                                                                                                    -tanie, 

- łatwo zadbać o higienę tego gadżetu. 

Natomiast lista wad jest następująca: 

- zbyt mały otwór by zasysał katar, nadaje się jedynie do wyciągania naprawdę nie wielkich ‚kózek”,

- gruszka powinna być przezroczysta by było widać czy wysysamy katarek z nosa i jakiego jest on koloru ( to jest bardzo ważne – dzięki temu możemy ocenić ile jest tego kataru, czy jest gęsty i czy nie zaczęła się już infekcja bakteryjna – katar nie zmienił koloru ),

- zbyt mała siła ssania ( przez co pozbywamy się tylko kataru u wejścia do noska a tego głęboko już nie).

Cena takiego produktu waha się w zależności od firmy od 5,00 do 15,00 zł

 

Kolejnym zakupionym przeze mnie produktem była NOSE FRIDA.  Aspirator ma za zadanie głęboko oczyszczać nosProdukt dla dzieci od wieku 0+.  Składa się z dwóch elementów – pojemniczka – tubki na katar i wężyka, którym zasysamy wydzielinę. Wystarczy umieścić tubkę w dziurce od noska, wziąść końcówkę wężyka do ust i mocno wciągać powietrze. Dzięki temu katar zalegający w nosku pojawia się w tubce.

Zalety produktu: 

- bezpieczny dla małego noska, 

- nie uszkadza błony śluzowej, 

– prosty w obsłudze,

- łatwy do utrzymania higieny. 

Wady także się znalazły :

przyczepię się do koloru tubki – jest co prawda przezroczysta ale jednak kolor niebieski przeszkadza w ocenie koloru kataru, 

- trzeba mieć naprawdę dużo siły w płucach i bardzo cierpliwe dziecko by wyciągnąć dużą ilość zalegającego, gęstego kataru.

Cena tego produktu to koszt ok. 25,00 zł.

Po zakupie wyżej wymienionych produktów katar dalej był i robił się zielony. Czas na bardziej radykalne kroki. W moim koszyku znalazł się aspirator Katarek.  Produkt polecany już od pierwszego dnia życia. Czym rózni się od Nose Frida? A tym, że podłączamy go do odkurzacza. Brzmi strasznie? Ale tak strasznie nie jest. Aspirator składa się z dwóch elementów – tubki na katarek i rurki, zakończonej z obu stron innymi wejściami – pierwsza służy do włożenia tubki a druga do umieszczenia aspiratora do odkurzacza. Włączamy odkurzacz na najmniejszą siłę ssania, przykładamy tubkę do noska i katar wyciągnięty – zajmuje to góra 5 min, gdy kataru jest naprawdę dużo.  Dziecko nie ma czasu za bardzo się znudzić, a samo wyciąganie kataru jest szybkie i bezbolesne. Film instruktażowy można obejrzeć na stronie producenta katarek.pl.

Zalety tego produktu:

- bardzo łatwo utrzymać higienę, dzięki dołączonej do zestawu szczoteczce,

- brak kontaktu z wydzieliną – jest ona odsysana prosto do odkurzacza,

-  bezpieczny,

- nie powoduje bólu,

- skutecznie wyciąga katar nie pozostawiając resztek by zalegały w nosku,

– nadaje się do każdego rodzaju kataru i tego gęstego i do zwykłej higieny nosa,

– przezroczysta, bezbarwna tubka i rurka dają możliwość oceny ilości kataru i jego gęstości oraz koloru,

- możliwość dokupienia pojedynczych akcesoriów.

Wady:

- czasem powoduje krwawienie z nosa (zwłaszcza u tych najmniejszych dzieci np. u mojego miesięcznego synka ) – wtedy trzeba zredukować siłę ssania odkurzacza lub przez kilka dni dać odpocząć noskowi by się zagoił. Po tym czasie krwawienie nie powinno się pojawiać, 

  -cena – dość drogi ale służy na lata.

Koszt tego aspiratora zaczyna się od 50,00 zł. 

Ja swój zakupiłam w aptece internetowej i odebrałam osobiście, przez co nie płaciłam już kosztów przesyłki a marża naliczona na produkt była niższa.

Podsumowując aspirator Katarek sprawdził się najlepiej – już 4  tydzień córka nie ma kataru, a gdy tylko słyszę, że nosek jest zapchany od razu odciągam wydzielinę i problem z głowy. Inwestując w ten aspirator zaoszczędziłam na syropach, maściach ułatwiających oddychanie i kroplach do nosa.  

A Wy jak sobie radzicie z katarem? Może znacie jeszcze inny sposób by pozbyć się tego uciążliwego problemu?

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Agnieszka

    15 stycznia 2014 o 11:28

    My bawimy się z Fridą, ja wyrabiam sobie płuca, a Alkowi się podoba taka forma odciągania smarków ^^”

     
    • ~dorotka0000025

      15 stycznia 2014 o 11:32

      moje dzieci nie sa az tak cierpliwe…..

       
  2. ~Majka

    16 stycznia 2014 o 11:05

    My od urodzenia małej używamy womy morskiej „disnemar” i jesteśmy bardzo zadowoleni, nic złego się nie działo i jesteśmy bardzo zadowoleni.

     
    • ~dorotka

      27 stycznia 2014 o 12:57

      czasem sama woda morska nie pomoze…

       
  3. ~Monika

    22 stycznia 2014 o 12:32

    bałabym się używać katarka :) pozdrawiam

     
    • ~dorotka

      27 stycznia 2014 o 12:56

      wyglada to tylko strasznie ale krzywdy nie wyrzadza a tym bardziej nie powoduje bolu u dziecka a wrecz pomaga i daje ulge

       
    • ~elmaria

      23 czerwca 2015 o 09:55

      nie ma obaw :D my na maxa mamy odkurzacz i po prostu przytykamy do nosa małej i jazda, gluty wyciągnięte co do jednego!

       
  4. ~ania

    3 lutego 2014 o 09:57

    ja pokochalam katarek od pierwszego uzycia

     
  5. ~Lora

    21 listopada 2014 o 22:38

    Katarek jest swietnym urządzeniem. Przeszłam dokładnie tę samą drogę kolejnych zakupów, gdy u mojego dziecka pojawił się pierwszy katar (jakiś 6-ty m-c życia).
    Gruszka- zadziwiona, byłam,że nasze mamy tym własnie odciagały nam katar… Może jakieś inne te gruchy były, mocniejsze…? Frida – była ok do momentu, ąz przestałam dawać radę ciagnąć przy gęstej wydzielinie… No i mój synek zaczął na mnie dziwnie patrzeć, nieco wystraszony, bo miny robiłam chyba nieciekawe przy tym.
    I KATAREK. Wybawienie. Gesty sluż wyłaził jak po masle, żadnego krwawienia. Katar rzeczywiście szybciej mijał, dziecko odczuwało ulge od razu. I ja też. Bo to przykre patrzeć bezradnie, jak dziecko cierpi oddychając, szczególnie noca…

    Niestety mojemu dziecku od początku niespecjalnie podobało sie wyciaganie glutków…
    Przy fridzie stracił cierpliwość po pewnym czasie i nie dal się później dotknąć,
    Katarek wzbudził na początku lęk, a potem przewazyła ciekawość. I bylo przez pewien czas dobrze.
    Niestety z każdym odsysaniem lęk powracał…
    Teraz mój synek ma 3 latka, i czasem tego uzywam, ale muszę dziecko przytrzymywać, bo wyrywa się i placze. Strasznie żaluję, że tek reaguje moje dziecko, bo glutki były wyciagane rewelacyjnie.

    No i teraz mam problem, bo szukam innych sposobów…

    Aktualnie mój synek ma gesty katar ze śluzem zalegajacym gdzies w górnym odcinku dróg oddechowych. Nauczył się juz porządnie dmuchac nosek przy okazji tego własnie kataru, ale często robi to nie dość mocno i niechętnie, jakby byl już tym zmęczony (na pewno jest… ).
    Stosuję wodę morską do rozrzedzania sluzu, każe dmuchać nosek potem. Albo mucofluid o podobnym działaniu. Na noc po wydmuchaniu noska, zakraplam xylogelem lub nasivinem. W dzień daje syrop wykrztusny, mucosolvan. Teraz też Aerius, przeciwhistaminowy. Mierzi mnie ta cała chemia, wolałabym jej móc uniknąć….
    Malinowy sok, ok pijemy. Czosnek odpada, nie da sobie nic z czosnkiem podać moj synek,

    A, ja jeszcze po drodze, zainwestowałam w inhalator….
    Koszt ok. 170 zł chyba, kupiłam w aptece.
    Na poczatku jakoś pozwalał się tym dotknąć (maska na nosek), i nawet oddychał przez tę maskę. Ale teraz …. Ręce opadają..Ja zakładam maskę dla zachety tak jak i wczesniej, gdy nie chciał, a kiedy i synka zachęcam, on mówi, mama załóż, mama załóż, oddychaj….Ale sam nie da się dotknąć….
    Dobrze, że nauczył się dmuchac nosek, choć to nie wystarcza, cały sprzet lezy zbędny, tylko Katarek pozostał do straszenia już, bo gdy mój synek nie chce mocno dmuchnąć, to mówię, że w takim razie będę musiała wyciągnąć odkurzacz na glutki….Może niepedagogicznie, ale prawdę mówię przecież…. :)

    pozdrawiam

     
    • ~natalii

      23 czerwca 2015 o 10:17

      mi też było żal dzieciaka nocą, Katarek do odkurzacza skutecznie działa

       
  6. ~abigail

    28 listopada 2014 o 15:09

    Ja stosuję oxalin żel. Moje dziecko bardzo dobrze znosi aplikację i przede wszystkim na długo odtyka nos. Wiem, że niektórzy też przed psiknięciem oxalinem psikają jeszcze wodą morską, żeby wzmocnić działanie.

     
  7. ~mamcia

    30 listopada 2014 o 22:13

    Na szczęście mam już ten etap za sobą. Moje dzieciaki są już starsze (4 i 6 lat). Na katar najbardziej pomaga im Oxalin. świetne krople o konsystencji żelu.. Nie spływają im do gardła i przez to nie muszą się męczyć, a katar znika.

     
  8. ~Hania

    25 maja 2015 o 14:01

    Jak to krwawienie??! Nigdy mi się nie zdarzyło.
    Katarek trzeba przykładać, ale nie wkładać do noska dziecku :/ Delikatnie przykładać na sekundę dwie i odsuwać od dziurki noska :)

    Frida jest niehigieniczna i podobno można po jej użyciu zachorować. Bo bakterie wciąga się prosto do płuc z nosa dziecka :/

     
  9. ~Joanna

    27 września 2016 o 16:39

    Ja wypróbowałam niedawno Nozitix, o którym usłyszałam od mojej znajomej. Do tej pory stosowałam sól fizjologiczną, albo wodę morską, bo nie wiedziałam co innego bym mogła. Okazuje się, że ten spray to prawdziwa rewelacja! Chyba pierwszy raz miałam styczność z czymś co ma kremową konsystencję i nie spływa do gardła, więc mała mi się nie krztusiła. Do tego skład też ma bezpieczny i można to podawać dłużej niż 3 czy 5 dni. Także dziewczyny polecam spróbować, dla mnie to prawdziwe wybawienie :)

     
 



  • Facebook